STRONA GŁÓWNA AUTOR POWIEŚCI CIEMNA STRONA KONTAKT

Autor

Marek Harny (wł. Marek Lubaś) urodził się 11 września 1946 roku w Zabrzu. Dorastał w Nowym Sączu, rodzinnym mieście matki. Po ukończeniu Technikum Chemicznego w Krakowie chwytał się z początku różnych zajęć dorywczych. Był m.in. robotnikiem leśnym, pomocnikiem murarza i zaopatrzeniowcem. Potem kilka lat pracował jako robotnik w przemyśle chemicznym w Nowym Sączu i Tarnobrzegu.

W młodości krótko interesował się wspinaczką, co znalazło odbicie we wczesnych opowiadaniach. Jedno z nich, zatytułowane „Kamień i mgła”, opublikowane w studenckim tygodniku „itd” w roku 1973, uważa za swój debiut prasowy. Inne utwory o podobnej tematyce znalazły się w zbiorach opowiadań „Unieś mnie, wielki ptaku” i „Góry są w nas”.

W latach 1966-1968 odbywał zasadniczą służbę wojskową i jako szeregowy żołnierz wziął udział w inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację, czego ślady można znaleźć w napisanej wiele lat później powieści „Dwie kochanki”.

Po ukończeniu zaocznych studiów dziennikarskich na Uniwersytecie Warszawskim pracował w prasie. W latach 1989–2017 w „Gazecie Krakowskiej”. Zdobyte w tej pracy obserwacje spożytkował m.in. w powieściach "Zdrajca" i "Wolontariuszka", a także w książkach kryminalno-sensacyjnych.

Od roku 1989 mieszka w Krakowie.


Wydał następujące książki:

„Unieś mnie, wielki ptaku” (opowiadania) – 1975

„Kraina naszej tęsknoty (powieść) – 1985

„Góry są w nas” (opowiadania) – 1990

„Urodzony z wiatru” (powieść) – 2003

„Lekcja miłości” (powieść) – 2003

„Samotność wilków” (powieść) – 2006

„Zdrajca” (powieść) – 2007

„Dwie kochanki” (powieść) – 2014

„Wolontariuszka” (powieść) – 2015


Powieści kryminalno- sensacyjne (cykl Adam Bukowski):

„Pismak” – 2005

„Wszyscy grzeszą” – 2008

„W imię zasad” - 2011

Autor sam o sobie

Jak widać na zamieszczonym tu obrazku, rodzice już w młodym wieku przekazali mi zadziwienie światem. Towarzyszy mi ono do dziś. Powiedziałbym nawet, że od kilku lat jest coraz większe.

Los sprawił, że wczesne dzieciństwo przyszło mi spędzić na czarnym Śląsku. W szkole zauważyłem, że koledzy mówią inaczej niż ja. Jednak mogłem być najbardziej głodny, a nigdy nie przeszło mi przez gardło „prosza żymła z wursztym” czy coś tym guście. Nie żebym miał coś przeciw Ślązakom, raczej im zazdrościłem, że są u siebie, a ja nie. Chodzi o to, że nie chciałem uchodzić za „gorola”, ale nie mogłem się zdobyć na udawanie kogoś, kim nie jestem. Wydawałoby się, że kiedy zamieszkałem w Nowym Sączu, problem powinien zniknąć. Niestety, trudności z identyfikacją grupową zostały mi już na zawsze.

Kiedy inni kształcili się, jak Pan Bóg przykazał, ja postanowiłem zdobywać różnorodną wiedzę na własną rękę. Nie okazało się to dobrym pomysłem i zostało ukarane. Wyznaczoną przez życie pokutę odbyłem w Ludowym Wojsku Polskim, a następnie przy produkcji superfosfatu w kombinacie chemicznym w Tarnobrzegu. Doświadczenia tych lat były cenne. Pierwsze wybiły mi z głowy miłość do munduru. Drugie uchroniły przed naiwnym zauroczeniem klasą robotniczą, w jakie co jakiś czas popadają elity intelektualne, na ogół bez wzajemności.

Wydałem pierwszą książkę i dobrzy ludzie przyjęli mnie do pracy w gazecie. Uwolniło mnie to od konieczności wczesnego wstawania, ale zmusiło do uzyskania dyplomu ukończenia szkoły tak zwanej wyższej, co mimo wszystko okazało się mniej męczące. Zamieszkałem w Krakowie, bo spodobało mi się, że w tym mieście wszędzie można dojść na piechotę. A poza tym jest blisko w góry.

Wiele lat wcześniej w Bieszczadach pewna dziewczyna obdarzyła mnie przydomkiem „Harny”. To było po ukraińsku. Nie wiedziałem, co znaczy, ale spodobało mi się. Niestety, dziewczyna miała już męża, leśniczego, a on miał strzelbę. Pod moim pierwszym opowiadaniem, które działo się w Bieszczadach, podpisałem się „Harny”. I tak już zostało, choć raczej straciło swój pierwotny sens.