Lekcja miłości

lekcja milosciPo „Urodzonym z wiatru", powieści drążącej mroczne dramaty najnowszej historii Polski, Marek Harny proponuje nam stuprocentowo współczesną. opowieść miłosną. Ona - Justyna Barska, zwana przez uczniów Żelazną Dziewicą, jest nauczycielką polskiego w jednym z renomowanych krakowskich liceów, żoną znanego biznesmena, kandydatką do Sejmu.
Zdrada małżeńska to ostatnia rzecz, o jakiej myśli. On - Kuba Mazurek, zwany Dzieciakiem, jest jej uczniem, zbuntowanym siedemnastolatkiem, któremu grożą duże kłopoty. Marzy o koleżance z klasy, a nie o znacznie starszej kobiecie. Kiedy przychodzi miłość, zaskakuje ich oboje.
Harny nie byłby jednak sobą, gdyby napisał po prostu kolejną love story. Kochankowie nie żyją wszędzie i nigdzie, tylko w rzeczywistej Polsce końca XX wieku, gdzie po upadku komunizmu ludzie pytają bezradnie sami siebie: „Jak żyć?". Rozpaczliwie szukają uczucia. I czasem znajdują.

Niby nic nowego, ale jak to zostało napisane! Książka czyta się sama. Pochłonięcie tych 380 stron zajęło mi jeden wieczór i pół nocy, którą zresztą zarwałem dlatego, że nie mogłem się od tej lektury oderwać. Historia opowiedziana została z pozycji kilku osób, z których każda wypowiada się swoim językiem, wyznaje różne wartości i ma własny świat. Ta różnorodność pozwala każdemu odnaleźć w powieści coś własnego, prywatnego i ważnego. I odczuć żal, kiedy dociera się do ostatniej strony. Czy można chcieć więcej?
Łukasz Nowicki, Głos Wielkopolski.

 

Wiosną tego roku ukazała się długo oczekiwana książka Marka Harnego - "Urodzony z wiatru". Powieść drążąc mroczne dramaty najnowszej historii Polski odnosiła się w swej najistotniejszej warstwie do historycznych wydarzeń na Podhalu, kiedy to działał oddział Józefa Kurasia - "Ognia". "Lekcja miłości" to opowieść zgoła odmienna. Wprawdzie, wbrew temu, co pisze wydawca, nie jest to historia miłosna (przynajmniej nie tylko), to jednak jej ciężar gatunkowy jest niewątpliwie znacznie lżejszy niż "Urodzonego z wiatru".

Czy szkolny romans dzisiaj nikogo już nie bulwersuje? Jeśli za kontekst dla tego pytania podstawić rzeczywistość, raczej trudno byłoby bez wahania odpowiedzieć, że nie. Natomiast jeśli w miejsce rzeczywistości wstawi się fikcję literacką czy filmową, to poziom tolerancji dla romansu partnerów, z których jeden jest uczniem, a drugi nauczycielem, pewnie by się podniósł - w literaturze i w kinie zrobiono wiele, by temat ten przestał być jednym z najbardziej drażliwych tabu. Realizowano go już w wielu wariantach, przy czym nie musi w nich chodzić o szkołę pojmowaną najdosłowniej (będącą miejscem akcji), ale często o szkołę życia, w której najważniejszą lekcją staje się, dla młodszego z kochanków, kurs dojrzałej erotyki. Choć, jak wspomniałam, tabu bywa systematycznie naruszane, nie przestaje być tabu, zwłaszcza dla zwolenników politycznej poprawności.

Niewiele jest w literaturze książek, które opisywałyby proces dojrzewania. Jeszcze mniej jest takich, które robią to wiarygodnie. Książka Marka Harnego zdecydowanie należy do tych ostatnich. Piszę to zresztą z pewnym zdziwieniem, bo wcale się tego po niej nie spodziewałem.

Na ostatniej stronie okładki wyczytać można krótkie streszczenie fabuły, które w pierwszej chwili nie wydało mi się specjalnie zachęcające. Oto mamy do czynienia z romansem młodej polonistki z jeszcze młodszym, zbuntowanym uczniem. Nie wiem jak innym, ale mi od razu przychodzi na myśl, że autor użył taniego chwytu, by ,"zaszokować" czytelników, zacząłem czytać i... jakie zaskoczenie!