Niewiele jest w literaturze książek, które opisywałyby proces dojrzewania. Jeszcze mniej jest takich, które robią to wiarygodnie. Książka Marka Harnego zdecydowanie należy do tych ostatnich. Piszę to zresztą z pewnym zdziwieniem, bo wcale się tego po niej nie spodziewałem.

Na ostatniej stronie okładki wyczytać można krótkie streszczenie fabuły, które w pierwszej chwili nie wydało mi się specjalnie zachęcające. Oto mamy do czynienia z romansem młodej polonistki z jeszcze młodszym, zbuntowanym uczniem. Nie wiem jak innym, ale mi od razu przychodzi na myśl, że autor użył taniego chwytu, by ,"zaszokować" czytelników, zacząłem czytać i... jakie zaskoczenie!

 

 

To znakomita powieść, którą ktoś niepotrzebnie określił na okładce ,"współczesną powieścią miłosną". Nic bardziej mylnego. Owa miłość jest tylko pretekstem do pokazania, jak zagubiony jest współczesny człowiek, jak bardzo potrzebuje wskazówek, wsparcia i... drugiego człowieka. Z jednej strony marzy o stabilizacji, a z drugiej nauczono go, by brał z życia jak najwięcej, by korzystał z okazji. Bohaterowie Harnego zastanawiają się, jak pogodzić jedno z drugim i czy w ogóle jest to możliwe.

Niby nic nowego, ale jak to zostało napisane! Książka czyta się sama. Pochłonięcie tych 380 stron zajęło mi jeden wieczór i pół nocy, którą zresztą zarwałem dlatego, że nie mogłem się od tej lektury oderwać. Historia opowiedziana została z pozycji kilku osób, z których każda wypowiada się swoim językiem, wyznaje różne wartości i ma własny świat Ta różnorodność pozwala każdemu odnaleźć w powieści coś własnego, prywatnego i ważnego. I odczuć żal, kiedy dociera się do ostatniej strony. Czy można chcieć więcej?

Łukasz Nowicki
"Głos Wielkopolski", 6 marca 2004.