Przyznam szczerze: Marek Harny mocno mnie zaskoczył, wracając do postaci Adama Bukowskiego, mającego niezwykłą łatwość pakowania się w kłopoty dziennikarza w wieku średnim, doskonale znanego czytelnikom prozy tego autora z powieści Pismak (2005). Dlaczego było to dla mnie tak zaskakujące? Otóż Harny, mimo iż od jakiegoś czasu konsekwentnie stawia na pisanie prozy obyczajowej z elementami sensacyjnymi czy kryminalnymi, to jednak nieodmiennie szuka nowych tematów, świeżych inspiracji, raz zwracając się - dla przykładu - w stronę historii (Urodzony z wiatru), innym razem - choćby - problemów ekologicznych (Samotność wilków). Dlatego byłem przekonany, że raczej nie zafunduje sobie "powtórki z rozrywki". Ale jednak do postaci Bukowskiego wrócił - jak dla mnie to dobra wiadomość, bo to jedna z moich ulubionych postaci literackich, jakie pojawiły się w prozie ostatnimi czasy.

 

Od wydarzeń przedstawionych w Pismaku mija pięć lat, a Bukowski po raz kolejny znajduje się na życiowym zakręcie: przeżył załamanie psychiczne, leczył się, więc w dziennikarskim fachu traktowany jest z dystansem, jako niepewny pracownik, podgryzany do tego przez "młode wilczki". Nic więc dziwnego, że ma problemy finansowe, dręczą go nawracające depresje i alkoholowe ciągi. Na dodatek dowiaduje się, że śmiercią tragiczną zginęła Rita Koenig (wersja oficjalna: utonęła podczas kąpieli w morzu na Lazurowym Wybrzeżu), dawna Miss Poland, o której względy Adama swego czasu starał się bezskutecznie, a potem żona wpływowego biznesmena. Bukowski zaczyna zestawiać drobiny faktów, które wcześniej umykały jego uwagi, i dochodzi do wniosku, że ktoś mógł "pomóc" Ricie. Poza tym od naczelnej, zwanej Jolką Hitler (i wszystko jasne!), tygodnika, z którym współpracuje, otrzymuje zlecenie na napisanie artykułu kompromitującego Koeniga. Bukowski zaczyna, acz niechętnie, dziennikarskie śledztwo, w czasie którego natrafi na skrzętnie skrywane tajemnice PRL-owskiego wywiadu, dowie się o źródłach fortun majętnych Polaków, zadrze z policją i kryjącym się w cieniu "układem", działającym na styku polityki i biznesu, wielokroć narazi własne życie i będzie zmuszony - znowu! - oglądać trupy.

Akcja powieści Wszyscy grzeszą jest wartka i prowadzona przez pisarza pewną ręką (to już w prozie Harnego standard, pisarz nie zwykł schodzić poniżej pewnego poziomu). Ale oprócz kryminalnej intrygi ważne jest w tej powieści coś jeszcze: warstwa - rzecz ujmę w skrócie - obyczajowa. Kolejne powieści autora Zdrajcy potraktować można jako coś w rodzaju komentarzy do naszego "tu i teraz", dobrze oddających specyfikę czasów. Tym razem przyjrzał się bliżej środowiskom "skażonym" aberracyjnym myśleniem o wszechmocnych "układach", wszelkiej maści "grupach trzymających"; ludziom szukającym "haków" na innych po to, by móc na styku polityki i biznesu prowadzić szemrane interesy.

Jak już zaznaczyłem, powrót postaci Bukowskiego ucieszył mnie, mam jednak jedno drobne zastrzeżenie. Mimo iż starszy o pięć lat, niespecjalnie różni się od Bukowskiego z Pismaka, a przecież swoje przeżył i nie były to wcale rzeczy lekkie, łatwe i przyjemne. Dla przykładu, nieodmiennie cieszy się sporym powodzeniem u kobiet. Może jednak należało go odrobinę postarzyć, mocniej zaznaczyć ślady tzw. zęba czasu. Nie wiem, nie jestem o tym do końca przekonany. Jednego pewien jednak jestem: chętnie jeszcze przeczytałbym kiedyś w przeszłości powieść o kolejnych przygodach i przypadkach niepokornego dziennikarza.

Robert Ostaszewski
PortalKryminalny.pl, 3.12.2008.